Organizacja zaplanowanych przyjęć a śmierć właściciela lokalu
W ostatnim numerze starałam się wytłumaczyć, co dzieje się działalnościią restauracji po śmierci jej właściciela. Zwracałam uwagę m.in. na instytucję zarządcy sukcesyjnego, którego restaurator bądź jego spadkobiercy mogą powołać za życia. Wróćmy do tematu, skupiając się na lokalach, które specjalizują się w organizacji przyjęć okolicznościowych, a umowy na ich organizację często są zawarte kilka lat wprzód.
Dlaczego umowa nie wygasa?
Jest to najczęściej padające pytanie z ust najbliższej rodziny czy spadkobierców zmarłego - rozdzielam te dwie grupy, bo nie zawsze oznacza to jedno i to samo. Może być przecież tak, że zmarły zapisuje swój majątek w testamencie innej osobie niż najbliższa rodzina albo też najbliższa rodzina - choćby z uwagi na zadłużenie zmarłego - wcale nie zamierza przyjmować spadku i stawać się jego spadkobiercami.
Co do zasady, po śmierci strony nie wygasają żadne z umów, ale prawa i obowiązki majątkowe zmarłego przechodzą na jego spadkobierców. Pewne wyjątki w tym zakresie mogą wynikać jedynie ze ściśle określonych przepisów prawa (przykładowo kodeksu pracy), a także dotyczą praw i obowiązków zmarłego, które są ściśle związane z nim bądź takich, które po jego śmierci przechodzą na oznaczone osoby niezależnie od tego, czy są one spadkobiercami (będziemy do nich zaliczać chociażby prawo do zasiłku pogrzebowego czy prawa do świadczeń emerytalno-rentowych).
Jeżeli więc zmarły, przed śmiercią, zobowiązał się do napisania książki, wykonania rzeźby czy namalowania obrazu, tego typu umowy wygasną z chwilą jego śmierci, a najbliższa rodzina czy spadkobiercy nie będą musieli martwić się o ich wykonanie.
Do tej kategorii umów nie zaliczymy jednak umów na organizację przyjęć okolicznościowych, których wykonanie nie zależy ściśle od umiejętności i kwalifikacji zmarłego. Te umowy nadal obowiązują i powinny być wykonane terminowo, zgodnie z dokonanymi w ich treści ustaleniami. W dalszym ciągu istnieje przecież odpowiednio zorganizowany i wyposażony lokal, współpracujący dostawcy czy personel restauracji, którzy mogą zorganizować takie przyjęcie.
Ale przecież to siła wyższa!
A teraz drugie najczęściej pojawiające się pytanie, często wręcz zarzut, że rodzina czy spadkobiercy muszą mi przypominać o tym, że umowy te wygasły wskutek siły wyższej i to nie ja ich o tym poinformowałam. Problem tylko w tym, że nie mamy tu do czynienia ani z niezawinioną, ani też zawinioną niemożliwością świadczenia usług, opisaną w kodeksie cywilnym. Nie jest to również przypadek siły wyższej.
Ta najczęściej jest definiowana jako zdarzenie nagłe i nieprzewidywalne, niezależne od strony umowy, zewnętrzne, niemożliwe do przewidzenia i do zapobieżenia, które wystąpiło po zawarciu umowy, uniemożliwiające wykonanie przez stronę obowiązków wynikających z umowy, nieobejmujące winy własnej strony lub braku jej należytej staranności.
Do przypadków siły wyższej kwalifikujemy najczęściej katastrofy naturalne, wojny, rewolucje, epidemie, ogłoszone strajki generalne w odnośnych gałęziach przemysłu, blokady dróg, nałożone embarga, oficjalne decyzje organów władzy i administracji publicznej niewywołane działaniem strony - tak jak było to w przypadku pandemii COVID-19, kiedy czasowo zabroniono organizacji przyjęć okolicznościowych, a później limitowano liczbę ich uczestników.
Musisz jednak przyznać mi rację, że śmierć, choć bywa zdarzeniem nagłym, należy do zdarzeń przewidywalnych, nawet w przypadku osób młodych, a tym samym należyta staranność wymaga, by przedsiębiorca - restaurator był na nią przygotowany, chociażby poprzez powołanie jeszcze za swojego życia zarządcy sukcesyjnego, właśnie na wypadek swojej śmierci.
W każdym razie rodzina czy też spadkobiercy zmarłego po wytłumaczeniu im tego, przyznają mi rację i rozumieją, że niestety nie da się w tym przypadku zastosować tej instytucji.
Konsekwencje niewykonania umów
Zdarzają się przypadki, kiedy ktoś się uprze i postanowi tych umów nie dopełnić. Tak po prostu. Poinformuje o śmierci właściciela restauracji i upiera się, że obowiązek ich wykonania go nie dotyczy. Te sytuacje znam najczęściej z drugiej strony, kiedy to zgłaszają się do mnie pary młode, poinformowane na tydzień, dwa, a czasem zaledwie na kilka dni przed terminem wesela, że jednak się ono nie odbędzie.
Oczywiście, siłą nikogo do organizacji przyjęcia nie zmusimy i młodzi muszą jakoś poradzić sobie ze znalezieniem "na już" nowego miejsca na organizację przyjęcia, jednak w stosunku do spadkobierców, którzy nie wykonali swojej umowy, służy im roszczenie o zapłatę kar umownych czy też innej formy rekompensaty za zawiniony brak organizacji umowy, uregulowanej w umowie na organizację przyjęcia, ewentualnie odszkodowania za poniesioną szkodę majątku, a w niektórych przypadkach także zadośćuczynienia za krzywdy psychiczne.
Dlatego jeżeli, jako rodzina czy spadkobierca zmarłego, nie chcesz czy nie potrafisz, zorganizować takiego przyjęcia, powinieneś rozwiązać tę sytuację polubownie poprzez zawarcie stosownego pisemnego porozumienia, regulującego także wzajemne rozliczenia - z tytułu zaliczek, zadatków, kar umownych. Niewykluczone, że część zleceniodawców zgodzi się na zgodne rozwiązanie umowy, z pozostałymi znajdziecie zaś rozwiązanie na inną formę zorganizowania tego przyjęcia - być może poprzez wyłącznie dostępnienie sali, z samodzielną obsługą i cateringiem.
Jak działać "w najbliższy weekend"
Wiesz już, że zawarte umowy na organizację przyjęć nie wygasają automatycznie, z mocy samego prawa.
Nieco inaczej jest z umowami o pracę, te bowiem wygasają automatycznie z dniem śmierci pracodawcy. Dlaczego więc pisałam wcześniej, że Twój personel może zorganizować przyjęcie?
Bo prawo pracy jest przygotowane na taką ewentualność. I daje Ci margines 30 dni na podjęcie odpowiednich decyzji odnośnie do personelu, zanim umowy te naprawdę i nieodwołalnie wygasną. Zarówno spadkobierca, jak i zarządca sukcesyjny mogą więc uzgodnić w tym czasie z pracownikami, że ich umowy będą kontynuowane, odpowiednio do dnia ustanowienia zarządu sukcesyjnego, wygaśnięcia uprawnienia do powołania zarządcy sukcesyjnego bądź wygaśnięcia zarządu sukcesyjnego. Ewentualnie, jeżeli restauracja trafi w ręce jedynego spadkobiercy bądź kilku spadkobierców będzie w stanie ekspresowo i bez kłótni dokonać działu spadku, z powodzeniem może również dojść w tym terminie do przejęcia restauracji, zakładu pracy, przez spadkobiercę - nowego pracodawcę.
Skoro automatycznie nie wygasa umowa najmu, możesz również zachować personel, nie ma chyba także wątpliwości, iż nie wygasają umowy z dostawcami, mamy wszystkie elementy potrzebne do tego, by kontynuować dotychczasową działalność i wykonać zawarte umowy.
Czy możesz jednak działać sam? Czy musisz powołać zarządcę sukcesyjnego? Możesz działać sam. Ustawa o zarządzie sukcesyjnym przewiduje, iż spadkobierca ustawowy bądź testamentowy, zanim uprawomocni się postanowienie o stwierdzeniu nabycia spadku, może dokonywać czynności zwykłego zarządu w zakresie przedmiotu działalności gospodarczej wykonywanej przez przedsiębiorcę przed jego śmiercią, jeżeli ciągłość tej działalności jest konieczna do zachowania możliwości jej kontynuacji lub uniknięcia poważnej szkody. Do tego typu czynności z pewnością będzie należała realizacja umów na przyjęcia okolicznościowe.
Musisz jednak pamiętać, że działając samodzielnie, bez powołania zarządcy sukcesyjnego, odpowiadasz przed ewentualnymi przyszłymi spadkobiercami za działania podejmowane w tym okresie, które mogą wyrządzić szkodę w spadku, jeżeli finalnie przypadnie on komu innemu. Mając zarządcę, to na niego zrzucasz tę odpowiedzialność.
Mam nadzieję, że udało mi się dość kompleksowo omówić, jak wygląda organizacja przyjęć okolicznościowych na wypadek śmierci właściciela restauracji. W kolejnych artykułach postaram się napisać więcej o instytucji zarządcy sukcesyjnego, którym możesz być jako małżonek, dziecko, menedżer czy wieloletni partner biznesowy.
autor: Marta Kosecka, adwokat, właścicielka Kancelarii Adwokackiej w Gdyni, autorka bloga przepisnagastronomie.pl