Trwa spór o polską gęsinę w UE

Trwa spór o polską gęsinę w UE

Polska gęś owsiana miała zostać wpisana do unijnego rejestru produktów chronionych, jednak sprawę zablokował sprzeciw Niemiec. To pierwszy od dawna tak poważny spór o polski produkt regionalny - wcześniej podobne batalie toczyły się o oscypka oraz kabanosy.

Gęsina zajmuje szczególne miejsce w europejskiej tradycji kulinarnej. O popularności tego rodzaju mięsa świadczą zarówno akcje takie jak "Gęsina na św. Marcina", jak i skala eksportu z Polski, który w 2025 roku wyniósł 12 539 ton, co stanowi ok 70 proc. produkcji. Co istotne, największym odbiorcą były Niemcy, gdzie trafiło 8 732 ton mięsa. 

Polska gęś owsiana to produkt od lat wpisany w rodzime rolnictwo i gastronomię. O wyjątkowości mięsa decydują przede wszystkim lata pracy hodowców, doświadczenie przekazywane z pokolenia na pokolenie, a także tradycyjny sposób hodowli, w tym system tuczu owsem. To właśnie karmienie gęsi owsem wpływa na charakterystyczne cechy mięsa, takie jak smak, soczystość i walory kulinarne, cenione przez szefów kuchni.

Polska gęś owsiana była już na końcowym etapie procedury związanej z unijnym certyfikatem Chronionego Oznaczenia Geograficznego, gdy  polski wniosek został formalnie zakwestionowany przez Niemcy.

Zdaniem strony niemieckiej karmienie gęsi owsem nie jest sposobem produkcji charakterystycznym wyłącznie dla Polski, ale metodą powszechnie stosowaną także w innych krajach Europy. Jak twierdzą Niemcy, nie jest to więc cecha wystarczająco wyróżniająca produkt, by uzasadniała przyznanie Chronionego Oznaczenia Geograficznego.

Przedstawiciele branży drobiarskiej nie kryją, że sprzeciw ze strony naszych zachodnich sąsiadów ich zaskoczył. Jak podkreślają, trudno wskazać interes, który miałby zostać naruszony poprzez przyznanie polskiemu produktowi unijnego certyfikatu. Ponadto wskazują, że sprzeciw ze strony niemieckich producentów ma podłoże gospodarcze i może wynikać z obawy o wzrost cen, a także konkurencji, jeśli polska gęś zyska silniejszą pozycję na europejskim rynku.

W tej sprawie zostaną przeprowadzone rozmowy między zainteresowanymi stronami. Jeśli nie uda się dojść do porozumienia, ostateczną decyzję podejmie Bruksela. Polscy hodowcy muszą się jednak uzbroić w cierpliwość, ponieważ ta procedura może potrwać nawet kilka miesięcy.