Nowe uprawnienia inspektorów pracy
Podobno 1 stycznia 2026 roku ma nastąpić prawdziwa rewolucja na rynku pracy. Pewnie już o tym słyszałeś, bo temat jest głośny medialnie co najmniej od kilku miesięcy. Oczywiście mowa o inspektorach pracy, którzy mają zyskać uprawnienia do przekształcania umów cywilnoprawnych, wykazujących cechy stosunku pracy w umowy o pracę.
W pierwszym zdaniu nieprzypadkowo użyłam słowa "podobno". Bo choć piszę ten artykuł pod koniec listopada, nowe przepisy... nadal nie zostały uchwalone. Wydaje się jednak, wbrew sprzeciwom wielu środowisk i pracodawców, że nowelizacja przepisów wejdzie w życie. Jeżeli nie w styczniu, to w kolejnych miesiącach nowego roku. Przyjrzyjmy się temu, co ma się zmienić zgodnie z tym, co dziś zakłada projekt ustawy.
Obecne uprawnienia PIP
Jako mój stały Czytelnik doskonale wiesz, że ryzyko uznania, iż zawarta umowa cywilnoprawna stanowi, w istocie, umowę o pracę istnieje tak naprawdę od zawsze i nie pojawi się ono wraz ze zmianą przepisów w 2026 roku. Znane są przecież przykłady, gdy Państwowa Inspekcja Pracy - zresztą całkiem słusznie - kwestionowała zawarte umowy-zlecenia czy nawet (o zgrozo!) umowy o dzieło. Zatrudnianie w oparciu o umowę o dzieło (rozumiane zazwyczaj jako obraz, artykuł czy projekt graficzny) w restauracji to przesada.
Takie działanie PIP wymagało jednak długotrwałego procesu sądowego, najczęściej w II instancjach, a więc zabierało nawet kilka lat. Obecnie ta ścieżka ma się zdecydowanie skrócić, a role odwrócić. To nie PIP czy pracownik będą składali do sądu pozew o ustalenie stosunku pracy, a w ramach postępowania będą zobowiązani wykazać, że mamy do czynienia ze świadczeniem pracy, a nie stosunkiem zlecenia. Projekt ustawy zakłada, że to pracodawca będzie zmuszony odwołać się do sądu w odpowiedzi na decyzję PIP uznającą umowę-zlecenie za umowę o pracę, wykazując, że w tym konkretnym przypadku mamy do czynienia ze stosunkiem cywilnoprawnym, a nie podległością służbową.
Jeżeli w wyniku kontroli okaże się, że jedna lub kilka zawartych przez Ciebie umów cywilnoprawnych stanowi w rzeczywistości stosunek pracy, Okręgowy Inspektor Pracy będzie miał prawo wydać decyzję, która przekształci zakwestionowane umowy w umowy o pracę. Żeby było jeszcze dramatyczniej, decyzja działałaby aż do trzech lat wstecz. Dodatkowo pojawi się jeszcze jedna instancja odwoławcza - decyzje Okręgowego Inspektora Pracy będą, w pierwszej kolejności, zaskarżane do Głównego Inspektora Pracy, a dopiero kiedy nie uzna naszego odwołania, trafią do sądu.
Wydana przez Okręgowego Inspektora Pracy decyzja będzie natychmiast wykonalna, co oznacza, że nawet jeżeli, jako pracodawca, się od niej odwołasz, pracownik od momentu jej wydania zyskuje wszelkie prawa wynikające z Kodeksu pracy, w tym m.in. prawo do urlopu czy odpoczynku dobowego i tygodniowego. Jako pracodawca będziesz miał obowiązek dostosować zatrudnienie do obowiązujących przepisów, w tym przepisów z zakresu ubezpieczeń społecznych. Natychmiastowa wykonalność będzie mogła być wstrzymana decyzją Głównego Inspektora Pracy na Twój wniosek, jeżeli pojawią się okoliczności uzasadniające wstrzymanie rygoru natychmiastowej wykonalności.
Takie rozwiązanie, choć pojawiają się na jego temat bardzo krytyczne głosy, a niektórzy podnoszą nawet argument o niekonstytucyjności, nie jest w prawie niczym nowym. Podobne uprawnienia ma przecież ZUS, który również wydaje władcze decyzje, na przykład uznaje umowę o pracę za pozorną, pozbawiając pracownika prawa do zasiłku chorobowego czy urlopu macierzyńskiego, a pracownik może się bronić i walczyć o należne mu zasiłki na drodze postępowania sądowego.
Po pierwsze edukacja
Pomysłodawcy nowelizacji, a także Główny Inspektor Pracy, uspokajają, iż nie zależy im na uprzykrzaniu życia pracodawcom, a jedynie na wykryciu nieprawidłowości. Idea jest słuszna, a jak pójdzie jej wykonanie, będziemy mieli okazję przekonać się wktórce na własne oczy.
CAŁY ARTYKUŁ <KLIKNIJ TUTAJ>